Stara wersja serwisu

Portal środowiska akademickiego i naukowego

FA 01/2012

Francuski model kształcenia nie odegrał w zasadzie żadnej roli w kształtowaniu europejskiego modelu uczelni.
 czyli reformy nasze kochane


Zjeść ciastko i mieć ciastko,


Waldemar Korczyński


Czytam od pewnego czasu wiele lamentów na temat stanu naszego szkolnictwa. Nie tylko wyższego. W narzekaniach na gimnazja i licea dominują pretensje o niski poziom nauczania i fatalny stan (poziom?) wychowania. W przypadku uczelni podnosi się niski stopień „upraktycznienia” studiów, co owocuje produkcją bezrobotnych absolwentów. I w zasadzie nikt z „narzekaczy” czy krytykantów nie wspomina o sprawie dla każdej działalności podstawowej: dopasowaniu narzędzi do planowanych (wykonywanych) działań. Większość ludzi oburzałaby się pewnie, gdyby kazano im jeść śledzia siekierą i widłami do siana, ale nie dostrzega faktu, iż „ideologia” współczesnej edukacji pochodzi z zupełnie innej epoki i przystaje do dzisiejszych realiów jak pięść do nosa. I ideologia ta jest niereformowalna.

Powszechna edukacja młodzieży jest w europejskiej kulturze wynalazkiem relatywnie nowym. To jeden z (nie do końca chyba w tej formie pomyślanych) produktów francuskiego Oświecenia, który – nie licząc rozmaitych wyskoków miłościwie panujących (np. Wielkiego Fryca w Prusach, który prawie 300 lat temu kazał – ale tylko tam, gdzie nie generowało to dużych kosztów – nauczać młódź posłuszeństwa i nowego typu patriotyzmu) – tak naprawdę pojawił się na przełomie XVIII i XIX wieku. I nigdzie nie był pomyślany jako panaceum na wygodne życie byle chłopa czy mieszczanina. Może pomagał szlachetnie urodzonym wieść przyjemne dysputy towarzyskie, a nielicznym pasjonatom rozmawiać o sprawach sensownych, ale masowa wersja tego wynalazku ukierunkowana była przede wszystkim na usprawnienie funkcjonowania ówczesnych społeczeństw w zakresie komunikacji z władzą (powszechność umiejętności czytania i pisania czy nauki o wielkości panujących, co też tę komunikację poprawiało, bo człek się w swych powinnościach nie pogubi, ponieważ łatwiej jest być posłusznym ludziom wielkim niż byle demokratom).